Każdego księdza w tym pierdolonym kraju.
Święta, szósta rano. Śpię sobie marząc o pewnej ślicznej krótkowłosej dziewczynie ze szkoły. I nagle JEB. otwieram oczy. JEB. Kurwa mać, rosjanie. JEB. Albo niemcy się mszczą za powstanie. JEB. JEB. Wyglądam przez okno - nic nienormalnego nie widać. JEB. Słyszę, że dźwięki nadchodzą z kierunku niezauważalnego z mojego okna. JEB PIZD. Poszedłem do pokoju ojca i spojrzałem. JEB. Kurwa procesja. Idzie sobie kurwa ksiądz z pierdoloną procesją i napierdala petardami na lewo i prawo. JEB PIZD SRU.
KURWA MAĆ NIENAWIDZĘ KSIĘŻY.
JEBAĆ ŚWIĘTA.








